Leon 1

12,0048,00

Obrazek Leon

 

 

Święci o tym imieniu

Wyczyść

Opis produktu

rozmiary Do wyboru 3 rozmiary: A4 (210/297 mm), A3 (297 x 420mm ), A3+ (329 x 483mm).

wzornik_small Kolory wydruku mogą się różnić od widocznych na ekranie, gdyż jest to zależne od indywidualnych ustawień monitora.

folia Materiały użyte do produkcji obrazków są wysokiej jakości, wydruki A4 na świetnym papierze Epson (192g); wydruki A3 i A3+ na papierze o gramaturze 230g. Ramka polskiego producenta wykonana z aluminium z frontem z pleksi z antyrefleksem, dzięki czemu grafiki zyskują szlachetną matowość. 

Pianka użyta do usztywnienia obrazka ma 5 mm, ale jest wyjątkowa lekka. Do zawieszenia służy metalowy zaczep wpięty w tył pianki.

CO LEPSZE? PLAKAT W RAMCE CZY NA PIANCE?

Zależy czego szukamy.

Obrazek na piance dzięki swej lekkości wnosi powiew nowoczesności i braku skrępowania. Wydruk w tym sposobie prezentacji jest zawsze dobrze widoczny pod każdym kątem. I ostatnia zaleta to możliwość zaprezentowania wydruku w rozmiarze A3+, który jest większy niż plakat w standardowej ramce A3.

Natomiast plakat w ramce, szczególnie czarnej, staje się wyrazistym akcentem w pomieszczeniu. Ponadto pleksi i aluminiowa ramka zabezpieczają wydruk przed wilgocią oraz przed ewentualnymi wgnieceniami, które mogą się zdarzyć w przypadku zastosowania podkładu piankowego.

LEON

Jako imię własne pojawia się już u starożytnych Greków. Samo skrócenie Lé-n rozumieli Grecy, jak się wydaje, jako równe nazwie pospolitej lé-n ‚lew’.

W samym Martyrologium Rzymskim pojawia się czternastu Leonów. W innych wykazach hagiograficznych spotykamy ich jeszcze więcej: ponad trzydziestu. Tu wystarczy ograniczyć się do ośmiu. Pięciu z nich to papieże, chlubnie zapisani w rocznikach kościelnych.

Leon Wielki. Dano mu ten zaszczytny przydomek nie tylko dlatego, że jest równocześnie Doktorem Kościoła, ale przede wszystkim ze względu na jego ogromne zasługi w zdecydowanym strzeżeniu czystości wiary, praw stolicy Piotrowej oraz obronie kultury zachodniej. Znajomość języka greckiego umożliwiła mu także dobre stosunki z wybitnymi przedstawicielami chrześcijaństwa Wschodu. Mimo swej nieobecności w Rzymie – przebywał właśnie jako legat w Galii – w 440 r. wybrany zostaje na papieża i po swym powrocie konsekrowany na biskupa rzymskiego. Pontyfikat przypadł na czasy licznych sporów teologicznych i niemałego zamieszania pośród hierarchii kościelnej. Jest konsekwentny i mężny, ale potrafi przecież dla zachowania pokoju i zgody ustąpić tam, gdzie pozwala mu na to jego jasny umysł i niewzruszony instynkt wiary. Dowodzi tego spór o obliczanie terminu Wielkanocy. W 440 r. zdecydowanie odrzuca monofizytyzm, a nie zamykając nowemu herezjarsze, Eutychesowi, możliwości pojednania się z Kościołem, w słynnym liście do patriarchy Flawiana wykłada genialnie naukę o dwóch naturach w Chrystusie. Rozpoczynają się właśnie przygotowania do soboru, w czasie których nieustępliwie podkreśla swój autorytet i zwalcza tendencje powstałe wokół godności patriarchów wschodnich. Kiedy w r. 452 z północy nadciągają barbarzyńcy, nieustraszony papież wyrusza im naprzeciw i dotarłszy do Mantui spotyka się z Attylą, który wstrzymuje swój, zdałoby się, niepohamowany marsz na południe i rozpoczyna układy. W trzy lata później Leon z tą samą odwagą przeciwstawia się następnemu najeźdźcy, Genzerykowi, królowi Wandalów, ale tym razem celu swego w pełni nie osiąga. Obroni wprawdzie miasto przed spaleniem i rzezią, ale nie jest już w stanie obronić przed dwutygodniową grabieżą. Sterany trudami, Leon umiera 10 listopada 461 r. Wśród jego dokonań wymienić trzeba zarówno umocnienie prawowierności katolickiej i autorytetu stolicy apostolskiej, jak i piękną spuściznę literacką.

Leon II, papież. Pochodził z Sycylii, ale jakie było jego curriculum vitae przed wstąpieniem na stolicę Piotrową, nie wiemy. Konsekrowano go, gdy legaci papiescy wrócili z soboru konstantynopolitańskiego. Wedle Liber Pontificalis miał dar wymowy, dobrze znał Pismo Św., języki łaciński i grecki oraz był współczujący dla ubogich. Załagodził też trwający od dłuższego czasu spór z biskupami Rawenny, a w samym Rzymie zadbał o parę kościołów. Zmarł po dziesięciomiesięcznym pontyfikacie, w dniu 3 lipca 683 r.

Leon Cudotwórca. Urodził się w Rawennie. Wyświęcony na kapłana, zajmował się rozmaitymi sprawami tamtejszego Kościoła. Po śmierci biskupa Sabina promowano go na osieroconą stolicę w Katanii na Sycylii. Troszczył się teraz o prawowierność, opieką otoczył sieroty i wdowy i rozpoczął budowę kościoła pod wezwaniem św. Łucji. Hagiografowie opowiadają o nim to zwłaszcza, że jak ongiś apostoł Szymona Maga, on pokonał niejakiego Heliodora, którego sztuczki wywoływały na Sycylii niepokoje i fascynowały dwór konstantynopolitański.

 Leon III, papież. Jego pontyfikat także przypadł na czasy przełomowe w historii Zachodu. Od wczesnej młodości zaangażowany był w służbie Kościoła. Nie wiemy też dobrze, w jakich okolicznościach wstąpił na stolicę Piotrową po Hadrianie I. Objąwszy ster Piotrowej nawy, dokonał natychmiast posunięcia o niemałym w przyszłości znaczeniu: powiadomił o wyborze Karola Wielkiego i posłał mu symboliczne dary, nazywając króla Franków patrycjuszem rzymskim. Postąpił tak prawdopodobnie dlatego, że w Rzymie miał wielu wrogów, którzy odważyli się nawet na to, że w r. 799 w czasie publicznej procesji znieważyli go i powalili na ziemię. Skłoniło go to, aby udać się osobiście do Karola. W Paderborn nastąpiło spotkanie z królem, który przyrzekł Leonowi poparcie. Papież wrócił do Rzymu mając orszak przydzielony przez Karola, który niebawem sam przybył do stolicy chrześcijaństwa, aby tam przywrócić ład i pokój. W Boże Narodzenie 800 r. odwzajemniając się Karolowi za poparcie, Leon dokonał – dość niespodziewanie dla współczesnych, a nawet dla samego króla – jego koronacji na cesarza. Było to wydarzenie brzemienne w skutki. Kiedy w osłabionym wewnętrznymi sporami i obrazoburstwem Bizancjum cesarstwo przeżywało właśnie bezkrólewie, na Zachodzie powstało nowe cesarstwo, niejako dziedzic dawnego cesarstwa rzymskiego, ale zarazem dzieło papiestwa, które nawiązywało do starożytnych idei państwa Bożego. Było to największe dokonanie pontyfikatu Leona.

Leon Ignacy Mangin i towarzysze, męczennicy. Wybuchające raz po raz prześladowania chrześcijan w Chinach XIX, których stali się ofiarami, nasiliły się pod sam koniec tego stulecia, kiedy to nieporadna cesarzowa-wdowa oparcia szukała w stronnictwie staromandżurskim, a to dla swych celów zmobilizowało wojowników fanatycznej sekty, nazywanych Bokserami. Swoją nienawiść do obcych ześrodkowali oni na chrześcijanach. Zaczęli więc napadać na ich kościoły, palić je, potem masowo mordować wiernych. W okręgu Xiangchenggen pierwszym znakiem nadciągających pogromów była śmierć dwóch jezuitów francuskich. Ojcowie Remigiusz Isoré i Modest Andlauer zginęli przy ołtarzu skromnej kaplicy w On-Y. Było to wyraźne ostrzeżenie dla licznych chrześcijan z tych okolic. Pod kierownictwem ojca Mangin schronili się wówczas w Czu-Kia-cho, bo istniała tam szansa obrony i ocalenia. W obwarowanym miasteczku odparli kilka ataków, kiedy jednak Bokserów wsparły oddziały regularnej armii, obrona nie miała już żadnych szans. Ostatniego ratunku szukali wtedy chrześcijanie w kościele. Zginęli wszyscy. Ojcowie Mangin i Denn śmierć ponieśli przy ołtarzu, inni znaleźli ją w płomieniach podpalonej świątyni lub w jej pobliżu, jeszcze inny wtedy, gdy próbowali ratować się ucieczką. Rozegrały się sceny jak w czasach wielkich prześladowań rzymskich. Triumfy święciła zarazem wierność i bohaterstwo chińskich chrześcijan. Było ich około 1800, ponadto około 1200 zginęło w okolicach miasteczka. Nikt nie zdołał wówczas spisać ich imion i nazwisk. Ustalono je znacznie później, i to jedynie w pięćdziesięciu sześciu wypadkach. Tych też pięćdziesięciu sześciu Pius XII beatyfikował w r. 1955. Duchowymi przywódcami wszystkich tych męczenników byli niewątpliwie kapłani Leon Ignacy Mangin, Paweł Denn, Remigiusz Isoré i Modest Andlauer. – Leon Ignacy Mangin urodził się 31 lipca 1857 r. w Verny, w Lotaryngii, jako jedenaste z dzieci miejscowego sędziego pokoju. Pracował na wielu stacjach misyjnych w prowincji Hopej, poważany przez władze cywilne i ceniony dla swej energii w działaniu i pogodnego usposobienia. Gdy nadeszło prześladowanie, wszystkich podtrzymywał na duchu. Potem zachęcał wiernych, by pozostali w kościele: -Nieco prędzej, czy nieco później- Za chwilę znów zobaczymy się w niebie-. Gdy padł pierwszy strzał, Maria Czu-Ou-Czen osłoniła go własnym ciałem. Potem zapaliła mu się sutanna. Padł przeszyty drugą serią pocisków.

źródło deon.pl

Możesz lubić także…