Ignacy 1

Product code: N/A

1248

Wyczyść
- +

Obrazek Ignacy

 

Zdjęcie przykładowe w czarnej ramce.

Święci o tym imieniu

rozmiary Do wyboru 3 rozmiary: A4 (210/297 mm), A3 (297 x 420mm ), A3+ (329 x 483mm).

wzornik_small Kolory wydruku mogą się różnić od widocznych na ekranie, gdyż jest to zależne od indywidualnych ustawień monitora.

folia Materiały użyte do produkcji obrazków są wysokiej jakości, wydruki A4 na świetnym papierze Epson (192g); wydruki A3 i A3+ na papierze o gramaturze 230g. Ramka polskiego producenta wykonana z aluminium z frontem z pleksi z antyrefleksem, dzięki czemu grafiki zyskują szlachetną matowość. 

Pianka użyta do usztywnienia obrazka ma 5 mm, ale jest wyjątkowa lekka. Do zawieszenia służy metalowy zaczep wpięty w tył pianki.

CO LEPSZE? PLAKAT W RAMCE CZY NA PIANCE?

Zależy czego szukamy.

Obrazek na piance dzięki swej lekkości wnosi powiew nowoczesności i braku skrępowania. Wydruk w tym sposobie prezentacji jest zawsze dobrze widoczny pod każdym kątem. I ostatnia zaleta to możliwość zaprezentowania wydruku w rozmiarze A3+, który jest większy niż plakat w standardowej ramce A3.

Natomiast plakat w ramce, szczególnie czarnej, staje się wyrazistym akcentem w pomieszczeniu. Ponadto pleksi i aluminiowa ramka zabezpieczają wydruk przed wilgocią oraz przed ewentualnymi wgnieceniami, które mogą się zdarzyć w przypadku zastosowania podkładu piankowego.

IGNACY

Jest to imię, którego pochodzenie nie zostało dostatecznie wyjaśnione. Powszechnie łączy się je z łacińskim rzeczownikiem ignis ‚ogień’. Nie można też wykluczyć jego etruskiego pochodzenia. Wiele imion łacińskich miało właśnie takie pochodzenie (szczególnie imiona stare).

W wykazach hagiograficznych odnajdujemy ponad dziesięciu świętych, którzy nosili imię Ignacy.

 

Ignacy Antiocheński, męczennik. To, co wiemy o nim, zawiera się w jego własnych listach. Będąc drugim po św. Piotrze biskupem antiocheńskim, aresztowany został w czasie prześladowania za rządów Trajana. Skazanego na śmierć wysłano do Rzymu, by go tam wydać na pożarcie dzikim zwierzętom. Podróż odbywała się częściowo drogą morską, częściowo lądem. W Smyrnie przyjęła męczennika cała gmina oraz wysłannicy innych Kościołów azjatyckich. Do nich to właśnie i do gminy w Rzymie napisał Ignacy kilka listów, w których odzwierciedliła się cała jego żarliwość, entuzjazm wiary, przywiązanie do Kościoła i prawdziwa mistyka męczeństwa. Poprzez Filippi i Brundisium dotarł w końcu Ignacy pod eskortą do Rzymu, gdzie około r. 107 rzeczywiście zginął na arenie. Świadczą o tym Ireneusz i Orygenes.

Ignacy Loyola. Nosił pierwotnie imię I-igo (Eneco), potem posługiwał się na przemian tym imieniem oraz imieniem biskupa-męczennika, do którego żywił cześć, w końcu by być bardziej uniwersalnym- – poprzestał na ostatnim i pod nim przeszedł do historii. Urodził się w r. 1491 na zamku Loyola, w Kraju Basków, jako trzynaste dziecko rycerskiego, dość zamożnego rodu. Zrazu wychowywał się w domu, potem był w Arevalo paziem Jana Valasqueza, ministra skarbu królów hiszpańskich. Niewątpliwie z dworem tego możnego pana podróżował po całym kraju. Po jego śmierci przeszedł na służbę wicekróla Nawarry, stąd to w czasie walk hiszpańsko-francuskich znalazł się w oblężonej Pampelunie. Zraniony poważnie w prawą nogę, przeniesiony został do rodzinnego zamku i przechodził tam długi okres rekonwalescencji. Na ten właśnie czas przypada jego nawrócenie: decyzja porzucenia życia światowego, naznaczonego dotąd niejedną płochością, oraz zwrot ku pobożności, która rysowała mu się jeszcze w sposób dość naiwny, ale która równocześnie przejawiła się już w subtelnych doznaniach wewnętrznych, przezeń dostrzeżonych i później spożytkowanych w sławnych Ćwiczeniach duchownych. Utwierdzony wizją Najśw. Panny, rozpoczął tedy I-igo podróż ku doskonałości. W Barcelonie mimo swych trzydziestu trzech lat zasiadł na ławie szkolnej, by uczyć się łaciny. Następnie udał się do Alkali i Salamanki, gdzie słuchał wykładów z filozofii. Przy okazji doznał niejednej przykrości, ponieważ jego (od czasów Montserratu) żebraczy strój i niezwykle umartwiony tryb życia, a także apostolska gorliwość, którą m.in. przejawiał w udzielaniu nauk i pouczeń duchownych – wzbudziły podejrzenia o przynależność do alumbrados, ruchu, który razem z protestantyzmem niepokoił wówczas władze kościelne w Hiszpanii. Z zarzutów został oczyszczony, niemniej przesiedział około dwóch miesięcy w więzieniach. Utrzymywał się zaś z jałmużn, które zbierał pośród bogatego kupiectwa hiszpańskiego we Flandrii i Anglii. Zdobywając nie bez trudów i materialnych kłopotów wiedzę, gromadził również w Paryżu pierwszych oddanych towarzyszów, którzy składając 15 sierpnia 1534 r. śluby ubóstwa, czystości i udania się do Ziemi Św. oraz pracy wśród niewiernych, wreszcie podporządkowania się bez reszty decyzjom papieskim – stworzyli zawiązek przyszłego Towarzystwa Jezusowego. W drodze do Rzymu Ignacy przeżył wizję, która umocniła go w pracy około formowania nowego zakonu. Zajmował się wieloma dziełami miłosierdzia i bezpośrednią pracą duszpasterską. Ze szczególną miłością odnosił się do najbiedniejszych: sierot, kobiet upadłych, chorych, pogardzanych synów narodu izraelskiego. Wiele czasu zajmowało mu kierownictwo duchowne, które prowadził także za pomocą korespondencji. Przede wszystkim kierował jednak rozrastającym się zakonem, który wcześnie otwierał swe placówki w szeregu krajów europejskich i na misjach.

Ignacy Azevedo i jego 38 towarzyszy, męczennicy. Ignacy urodził się w r. 1527 w Porto, w możnej rodzinie portugalskiej. Po odprawieniu trzydziestodniowych rekolekcji zdecydował się wstąpić do Towarzystwa Jezusowego. Już w nowicjacie mówiono o nim, że to święty. Po otrzymaniu święceń kapłańskich był rektorem kolegium w Lizbonie, potem przez jakiś czas spełniał obowiązki prowincjała. W czasie urzędowego pobytu w Rzymie wyjednał sobie pozwolenie na wyjazd do Brazylii. Uderzyły go tam nędza moralna i materialna ludności oraz nędzny stan samych misji. Zdecydował się wówczas wrócić do Europy, aby pozyskać liczniejszy zastęp misjonarzy. Przed powrotem za ocean był znów w Rzymie i wtedy Pius V pozwolił mu na zabranie kopii obrazu Matki Boskiej z głównego ołtarza u Najśw. Marii Panny Większej. Potem pozyskał w Hiszpanii i Portugalii 69 ochotników na wyjazd. Trzydziestu z nich wsiadło na statki eskadry Luisa de Vasconcelos, nowo mianowanego gubernatora Brazylii, natomiast trzydziestu dziewięciu innych, z Azevedo na czele, zaokrętowało się na statku nazwanym Świętym Jakubem. Byli w tej gromadce ks. Jakub Andrade, dwunastu kleryków po pierwszych ślubach, dziesięciu nowicjuszów oraz szesnastu braci zakonnych. Z tego grona młodziutki Franciszek Perez Goday, nowicjusz, był krewnym św. Teresy z Avili, a Aleksy Delgado miał zaledwie czternaście lat. Święty Jakub zawinął najpierw na Maderę. Miał potem zatrzymać się na wyspie Palma, ale cisza morska przeszkodziła mu w zawinięciu na czas do portu. Zaatakowała go wówczas flota kalwinów z La Rochelle, dowodzona przez Jakuba Saurie. 15 lipca 1570 r. wzięła ona statek szturmem, a potem bez zwłoki urządziła misjonarzom istną rzeź. Pierwszym, który zginął, był przełożony misyjnej ekipy, Ignacy Azevedo. Przez nieuwagę napastników ocalał tylko kucharz, natomiast jego miejsce wśród męczenników zajął młodzieniec, który przyłączył się do misjonarzy, gdy modlili się przed śmiercią i śpiewali hymny. Obraz Matki Boskiej wyłowił w nocy pewien marynarz portugalski. Posłano go do brazylijskiego kolegium w Bahia. Wieść o męczeństwie rozeszła się rychło po całej katolickiej Europie i zapoczątkowała spontaniczny kult. Beatyfikowano męczenników w r. 1742.

Ignacy z Santhi- (Santa Agatha, Piemont). Mając osiem lat, stracił ojca. Przygarnął go wówczas pewien kapłan. Potem przebywał w Vercelli i tam też studiował teologię. Święcenia kapłańskie otrzymał w r. 1710. W sześć lat później wstąpił do kapucynów. Długo pracował jako spowiednik. W r. 1731 mianowano go mistrzem nowicjuszów. Gdy jeden z jego uczniów, który pracował na misjach w Kongo, stracił wzrok, uprosił sobie, aby schorzenie przeszło na niego. Znacznie później lekarze z Turynu zdołali go jednak wyleczyć. W czasie wojny sukcesyjnej (1740-1748) był kapelanem wojskowym. Potem już stale przebywał w Turynie. Zasłynął z daru przepowiadania i czytania w sercach ludzkich. Długie godziny spędzał na klęczkach przed tabernakulum. Przewidział też dzień swej śmierci.

Ignacy Mangin i towarzysze, męczennicy. W r. 1955 Pius XII beatyfikował 56 męczenników. Wszyscy byli ofiarami zamieszek w Chinach, które do historii przeszły jako powstanie bokserów. Po beatyfikacji z r. 1946, która objęła umęczonych w Tai Yuan Fu, teraz chodziło o męczenników z Cze-li. Pierwszym na liście był jezuita Ignacy Mangin. Do Chin przybył jako misjonarz w r. 1882. Był najpierw duszpasterzem w Hokien-fu, potem w King-Czeu, które należało do okręgu misyjnego Cze-li. W tej właśnie miejscowości grupy bokserów, wspomagane przez żołnierzy armii regularnej, zmasakrowały zgromadzonych w kościele chrześcijan. Stało się to 20 lipca 1900 roku. Razem z ks. Mangin zginął ks. Paweł Denn. Nieco wcześniej, bo 20 czerwca, w miejscowości Y-u zginęli ojcowie Remigiusz Isoré z Bambecque, oraz Modest Andlauer z Rasheim. W sumie zginęło 1800 chrześcijan, przy czym większość z nich męczeństwa dostąpiła w płomieniach podpalonego kościoła, w którym ich zamknięto. Dociekania przed beatyfikacyjne zdołały doprowadzić do ustalenia pięćdziesięciu dwóch nazwisk. Ponadto w okolicy zginęło 1200 innych wiernych. Wśród tych ostatnich wyróżniała się czternastoletnia Anna Wang, ścięta 22 lipca razem z dziesięcioma innymi.

źródło deon.pl

Rozmiar

wydruk A4, wydruk A3, wydruk A4 w czarnej ramce, wydruk A4 w białej ramce, wydruk A3 w czarnej ramce, wydruk A4 na białej piance 5mm, wydruk A3+ na białej piance 5mm

wpisz wyszukiwaną frazę

Koszyk

Brak produktów w koszyku.