Franciszek 1

12,0048,00

Obrazek Franciszek

 

Zdjęcie przykładowe w czarnej ramce.

Święci o tym imieniu

Wyczyść

Opis produktu

rozmiary Do wyboru 3 rozmiary: A4 (210/297 mm), A3 (297 x 420mm ), A3+ (329 x 483mm).

wzornik_small Kolory wydruku mogą się różnić od widocznych na ekranie, gdyż jest to zależne od indywidualnych ustawień monitora.

folia Materiały użyte do produkcji obrazków są wysokiej jakości, wydruki A4 na świetnym papierze Epson (192g); wydruki A3 i A3+ na papierze o gramaturze 230g. Ramka polskiego producenta wykonana z aluminium z frontem z pleksi z antyrefleksem, dzięki czemu grafiki zyskują szlachetną matowość. 

Pianka użyta do usztywnienia obrazka ma 5 mm, ale jest wyjątkowa lekka. Do zawieszenia służy metalowy zaczep wpięty w tył pianki.

CO LEPSZE? PLAKAT W RAMCE CZY NA PIANCE?

Zależy czego szukamy.

Obrazek na piance dzięki swej lekkości wnosi powiew nowoczesności i braku skrępowania. Wydruk w tym sposobie prezentacji jest zawsze dobrze widoczny pod każdym kątem. I ostatnia zaleta to możliwość zaprezentowania wydruku w rozmiarze A3+, który jest większy niż plakat w standardowej ramce A3.

Natomiast plakat w ramce, szczególnie czarnej, staje się wyrazistym akcentem w pomieszczeniu. Ponadto pleksi i aluminiowa ramka zabezpieczają wydruk przed wilgocią oraz przed ewentualnymi wgnieceniami, które mogą się zdarzyć w przypadku zastosowania podkładu piankowego.

FRANCISZEK

 

Bibliotheca Sanctorum wylicza czterdziestu pięciu świętych tego imienia. Są wśród nich postacie bardzo wybitne, które w dziejach Kościoła zapisały się złotymi głoskami

Franciszek z Asyżu. Był synem zamożnego mieszczanina, który na wielką skalę handlował suknem. Na chrzcie nadano mu imię Jan Chrzciciel, ale ojciec zwykł go nazywać Francesco. To właśnie przezwanie przylgnęło do niego na zawsze. Wrażliwy, nieco asteniczny Franciszek oznaczał się niepospolitymi uzdolnieniami intuitywnymi i był bardzo muzykalny. Przede wszystkim cechowała go jednak bezgraniczna szczerość i wielkoduszność. Zjednało mu to mir u rówieśników, toteż niebawem stał się jakby niekoronowanym królem złotej młodzieży miasta. Ale rychło także popadł w konflikt z wyrachowanym ojcem. W r. 1205 uzyskał ostrogi rycerskie i znów zaciągnął się do wojska. Ale w drodze usłyszał wołanie Boże i przełamawszy wstyd, czym prędzej wrócił do miasta. Wiódł teraz życie pośród modlitw, jałmużn i posług oddawanych chorym. Gdy trwał na modlitwie w kościółku Św. Damiana, usłyszał głos Chrystusa, który wzywał go, aby odbudował dom Boży, popadający w ruinę. Zrozumiał to dosłownie, zabrał więc z domu błam sukna, sprzedał je we Foligno i uzyskane pieniądze obrócił na reparacje u Św. Damiana. Ale w sprawę wkroczył wówczas zdumiony ojciec. Wytoczył synowi sprawę sądową, a potem go wydziedziczył. Zdecydował się poślubić oblubienicę-ubóstwo oraz poświęcić się apostołowaniu. Wkrótce zdobył towarzyszy i z wielką prostotą rozpoczął z nimi przepowiadanie słowa Bożego w dolinie Rieti. Potem z dwunastoma towarzyszami podążył do Rzymu, aby od papieża uzyskać aprobatę dla nowego sposobu życia. Innocenty III obawiając się awanturnictwa, uprawianego podówczas przez niektórych kaznodziejów wędrownych, okazał mu zrazu pewną rezerwę. Ale później uległ namowom kardynała Jana Colonny, a jeszcze bardziej wzruszył się snem, w którym postać podobna do Franciszka wspierała chwiejące się mury Lateranu. Udzielił więc Braciom Mniejszym – tak się bowiem nazwali – swej aprobaty oraz pozwolił im na głoszenie pokuty. W tym też mniej więcej czasie Franciszek wręczył habit Klarze z Offroduccio, dając tym początek zakonowi Pań Ubogich, które potem nazwano krótko klaryskami. Otrzymał stygmaty Męki Pańskiej. Niemal nikt o nich nie wiedział. Do wiadomości ogółu dostaną się dopiero po jego śmierci. Zaprowadzony dla nabrania sił do Św. Damiana, przebywał tam Franciszek w celce, którą mu w ogrodzie przygotowała św. Klara.

Franciszek Ksawery. Z pochodzenia był Baskiem. Zaprzyjaźnił się z Piotrem Favre, a za jego pośrednictwem poznał Ignacego Loyolę, którego z czasem stał się wiernym uczniem i przyjacielem. 15 sierpnia 1534 r. złożył z towarzyszami śluby, które wiązały ich w grono przyjaciół – późniejsze Towarzystwo Jezusowe. W tym samym roku odprawił pod kierunkiem Ignacego ćwiczenia duchowne, z których wyszedł gruntownie odmieniony. W dwa lata później udał się z towarzyszami do Wenecji, skąd mieli ewentualnie wyruszyć do Ziemi Świętej. Ale wydarzenia potoczyły się inaczej. Wola papieża przekazana Ignacemu sprawiła w końcu, iż przyjęli w Wenecji (1537) święcenia kapłańskie oraz zaczęli oddawać się pracy apostolskiej i charytatywnej. Wyruszyli następnie do Rzymu, gdzie w r. 1540 otrzymali pierwszą papieską aprobatę swego instytutu. Tego samego roku Jan III portugalski zażądał, by Ignacy wysłał misjonarzy do Indii. Ignacy planował zrazu wysłać kogo innego, ale gdy choroba powstrzymała wyznaczonego w podróży, zmuszony był wysłać Franciszka. Już na statku w czasie przymusowych postojów dawał dowody niezwykłej pokory i bohaterskiej miłości bliźniego. Tymi samymi zaletami urzekł portugalską ludność w Goa. Ale pomny na swoje powołanie, rychło oddał się całą duszą bezpośredniej pracy misyjnej. W maju 1547 r. spotkał się w Malakce z Japończykiem Andżiro, który przyjął chrzest oraz imię Paweł, a opowiadając Ksaweremu wiele o swej ojczyźnie, obudził w nim myśl o wyprawie do Japonii. Zrealizował ją wielki misjonarz w r. 1549. Po przezwyciężeniu wielu trudności wylądował na dżonce w Kagoshimie i ochrzcił tam pierwszą setkę Japończyków. Podobne osiągnięcia miał w Yamaguczi oraz na wyspie Kiu-siu, gdzie pozakładał gminy chrześcijańskie, lecz nie mając podarków nie mógł, jak zamierzał, dostać się na dwór cesarski. Kanonizował Franciszka, wespół z jego mistrzem i przyjacielem Ignacym, Grzegorz XV (1622). Pius XI (1927) ogłosił go patronem misji katolickich. Jest jednym z najbardziej popularnych świętych jezuickich, znanym szeroko w świecie.

Franciszek Borgiasz. Franciszek Borja y Aragon (tak właściwie brzmiało jego nazwisko rodowe) był zarówno potomkiem niesławnej pamięci papieża Aleksandra VI (przez ojca), jak i wybitnego władcy Ferdynanda Katolickiego (przez matkę). Był paziem na dworze Joanny Szalonej, matki Karola V. W r. 1527 wstąpił na służbę Karola V i rychło pozyskał uznanie dworu oraz przyjaźń samego cesarza; to powodzenie zapewniły mu zalety towarzyskie, wykształcenie, a zwłaszcza prawość i pobożność. W dwa lata późnej ożenił się z Eleonorą de Castro, damą cesarzowej Izabeli. Miał z nią ośmioro dzieci. W latach 1539-1543 był wicekrólem Katalonii. Po śmierci ojca (1543) wrócił do Gandii, by osobiście zarządzać swym księstwem. Znał już wtedy jezuitów i powierzył im założone przez siebie kolegium. Utrzymywał rozległą korespondencję ze św. Ignacym Loyolą, który wywarł silny wpływ na jego duchowość, m.in. na powściągnięcie surowości i przesady w praktykach ascetycznych. W r. 1546 Franciszek owdowiał i wówczas postanowił wstąpić do jezuitów. Ignacy przychylił się do jego próśb, ale na razie, do czasu uporządkowania spraw rodzinnych i majątkowych, radził fakt zachować w tajemnicy. Przez czas jakiś zastępował nieobecnego generała zakonu, Jakuba Layneza, a w cztery lata później sam został wybrany na to stanowisko. Rządy jego (1565-1572) przyczyniły się wielce do umocnienia i rozwoju Towarzystwa. Franciszek dbał przede wszystkim o jego duchowe podstawy. On też kazał pozakładać w każdej prowincji nowicjaty i skodyfikował wiele przepisów wewnętrznych, m. in. sprawę czasu poświęconego na modlitwę. Ten mąż z osławionego rodu Borgiów, który złożył książęcą godność i możliwość wielkiej kariery, aby przyodziać skromny strój duchowny, długo jeszcze fascynował umysły

Franciszek Caracciolo. Wychowany na wskroś po chrześcijańsku, już w młodości zdradzał zamiłowanie do ubóstwa i troskę o ubogich. Później z tych samych względów i z miłości do Biedaczyny z Asyżu zamieni swe imię chrzestne Askaniusz na Franciszek. Jakiś czas pracował w bractwie Bianchi, poświęcając się opiece nad więźniami i galernikami. Ale wkrótce potem zaszedł szczególny wypadek: doręczono mu przez omyłkę list genueńczyka Jana Augustyna Adorno, adresowany do krewnego o tym samym co Franciszek imieniu i nazwisku. Adorno proponował w nim utworzenie organizacji kapłanów, którzy by łączyli życie kontemplacyjne z pracą apostolską. Franciszek uznał ten list za znak z nieba i całą duszą oddał się nowemu dziełu. Najpierw wraz z Adorno usunął się do kamedulskiego eremu dla obmyślenia nowego instytutu. Otrzymał on nazwę Kanoników Regularnych Mniejszych (Minores, Caracciolini, Mariani) i zaaprobowany został w r. 1588. W tym wszystkim Franciszek miał wielki udział. On też przede wszystkim był autorem konstytucji nowego zgromadzenia. Słusznie uchodzi przeto za jego współzałożyciela. Zgromadzenie, które nigdy nie było zbyt liczne, ucierpiało mocno w epoce napoleońskiej. Dziś posiada niewiele ponad trzydziestu członków.

Franciszek Salezy, biskup i doktor Kościoła. Ulegając woli ojca, w r. 1588 rozpoczął w Padwie studia prawnicze. Ojciec rozpoczął starania o uzyskanie dlań adwokatury przy senacie sabaudzkim oraz ręki bogatej dziedziczki, Franciszki Suchet de Mirebel. Ale Franciszek odrzucił te perspektywy i stanowczo wkroczył na drogę służby Kościołowi. Głosił kazania i spowiadał nie tylko w Annecy, ale także w parafiach okolicznych. Usiłował też dysputować publicznie z ministrami kalwińskimi. W tym też celu na prośbę samego Klemensa VIII trzykrotnie wyprawiał się do głównej siedziby kalwinizmu, Genewy, by spotkać się tam z czołowym teologiem ruchu, Teodorem Bezą. Przede wszystkim jednak oddawał się bezpośredniej pracy misjonarskiej i z wolna wprowadzał do parafii kult katolicki, wieńcząc swój trud czterdziestogodzinnymi nabożeństwami. Kiedy przyjął sakrę biskupią, rozpoczął dwudziestoletnie rządy diecezją, wypełnione pasterską gorliwością. Trudził się bez wytchnienia sprawami administracyjnymi, wizytował parafie i udzielał bierzmowania, przewodniczył synodom, reformował kapitułę i klasztory, ale mimo to znajdował czas na wytrwałą posługę w konfesjonale i katechizowanie dzieci. W r. 1610 święty zgromadził w Annecy pierwsze wizytki. Odtąd cały niemal czas wolny od obowiązków biskupich poświęcał nowemu zgromadzeniu. Tymczasem Franciszek załatwiał rozmaite skomplikowane sprawy swej diecezji i niestrudzenie duszpasterzował. W r. 1618 pojechał po raz trzeci do Paryża, gdzie przez sześć miesięcy co dzień, niejednokrotnie nawet kilka razy na dzień, wstępował na ambonę i głosił kazania. Nawiązał także nowe kontakty z wybitnymi osobistościami Paryża, żeby wymienić tylko św. Wincentego de Paul, kardynała Richelieu oraz matkę Angelikę Arnauld. Pius IX ogłosił Franciszka doktorem Kościoła. O wpływie Salezego na rozwój duchowości chrześcijańskiej mówić tu nie sposób: był olbrzymi.

źródło deon.pl

Możesz lubić także…