RADOŚĆ

Wizyta w supermarkecie. Pani przy kasie nie ma łatwej pracy: monotonna, małopłatna, niezbyt wiele przerw, nie można się pomylić i jeszcze czasami trzeba znosić pretensje klientów. Nie jest łatwo to pewne. Pakuję zakupy i córka mówi: „Mamo ja przejmuję jogurty, ty zajmij się resztą” i …. pani zaczyna się śmiać. Zakupów mamy dużo, córka komentuje, a pani się śmieje. Kosmos. Śmieje się radośnie, jest zadowolona i serdeczna, nie umiem sobie tego wytłumaczyć.

Nie wiem czy ta pani była katoliczką, ale wszyscy wierzący powinni mieć taką radość życia. Sama po sobie widzę, że to trudne, ale to jest jeden z celów do osiągnięcia, więcej się uśmiechać, być bardziej życzliwym.

Żeby było łatwiej, nie ma jak dobry przykład: św. Filip Neri, który powiedział bardzo konkretnie: „Radość umacnia serca i pomaga wytrwać w dobru. Jest drogą do doskonałości – najkrótszą i najpewniejszą. (…) Im więcej w nas radości, tym bliżej nam do świętości.”

neri

 

 

Ten radosny człowiek, był na tyle popularny dzięki swej działalności, że ludzie już za życia traktowali go jak świętego. Nie bardzo mu się to podobało i zbijał z tropu wielu pobożnych przybyszów, witając ich w niepoważnym przebraniu „w starej kurtce z czerwoną mycką na głowie i białych pantoflach na nogach.”

 

 

 

Innym razem spacerował z szanowanym i dostojnym kapłanem, na którego bezczelnie wypróżnił się mały ptaszek. Św. Filip pocieszył go mówiąc” Niech ksiądz się cieszy, że krowy nie latają”.

Jednak najbardziej ze wszystkich anegdot o Filipie utkwiła mi w głowie historia pewnej zakonnicy, która miała dokonywać cudów. Papież chcąc się upewnić, że to prawda wysłał Filipa do klasztoru, w którym mieszkała owa zakonnica. Wybrał się tam na pieszo i kiedy dotarł po długiej podróży, jego buty były bardzo zabłocone. Poprosił zakonnicę, abe je wyczyściła, na co ona spojrzała wyniośle, parsknęła i odeszła. Święty Filip więdział, co przekazać papieżowi: „Niech Wasza Świątobliwość nie wierzy tym plotkom. Gdzie nie ma pokory nie może być cudów.”